» Tworczośc Mai

Maja Zagrodnik

Zwierzaki Z Saint Tropez

Tom I

 Czy znacie już pewne miasto Saint Tropez? Jeśli nie to informuję, że jest to jedno z najdroższych miast na świecie. Mieszka tam pięć wspaniałych zwierzaków- Czeko, Sathia, Mill, Ozzii i Mufinka. Każdy ma inną historię(dowiecie się o innych w dalszych rozdziałach). Zwierzęta w Saint Tropez wierzą w to, że  ich przodkowie stworzyli Saint Tropez. Czy to prawda? Może tak, a może nie. W końcu zwierzęta to bardzo mądre istoty, ale nie o tym jest książka - tylko o Czeko, Sathii, Mill, Ozziim i Mufince. Choć nie mają pięknych willi i nie jedzą homarów, kiedy chcą powodzi im się dobrze. Ludzie bardzo często je dokarmiają, a nawet jeśli nie to same dają sobie radę. Gdy się im nudzi wybierają się na spacer nad jezioro. Znajduje się ono 15 km od Saint Tropez…

Czeko
Czeko to mała sówka z lasu w Polsce. Miał dość nudnych drzew, więc postanowił podróżować po świecie. I leciał tak z miesiąc, aż wreszcie znalazł Saint Tropez. Zaczął szukać ziarenek. Na szczęście miał jeszcze całą malutką torebeczkę, którą zawiesił na skrzydełku. Później postanowił poszukać przyjaciół. Szukał i szukał, ale nie znalazł. Usiadł sobie na gałązce drzewa i oglądał przechodzących ludzi. Mamo, spójrz sowa! Krzyknęła jakaś dziewczynka. Jaka cudna. Powiedziała jej mama. Dziewczynka rzuciła kawałek bułki dla Czeko. Czeko podleciał do bułki, spojrzał dziewczynce w oczy i wziął bułkę do dziubka. Kochanie, chodźmy już! Szepnęła do ucha dziewczynki, żeby nie spłoszyć sowy. Czeko został sam. I znów ktoś rzucił mu bułkę. Tym razem była to starsza pani. Gdy starszaa pani odeszła Czeko znów wziął bułkę w pyszczek i oczywiście ją zjadł. Był już bardzo najedzony. Nie chciał żadnych bułek ani chleba. Nie chciał po prostu nic. Było już późno. Czeko zrobił sobie małe gniazdo i poszedł spać. Drugiego dnia zaczął tęsknić za Polską, ale nie chciało mu się już znowu lecieć. Może będzie lepiej? Może to był dobry pomysł, a może nie? Myślał. I nagle coś zaszeleściło między gałęziami. Była to Sathia. Czeko wiedział, że na pewno się z nią zaprzyjaźni.
 
Sathia
Sathia w Saint Tropez mieszkała od urodzenia. Znała dużo kotów, ale nikt jej nie odpowiadał. Lubiła się przechadzać po Saint Tropez. Lubiła też wchodzić na drzewa. Ludzie często ją dokarmiali. W końcu była bardzo śliczną kotką. Pewien pan, który często dokarmiał Sathie nazywał ją kotką ślicznotką. Chciał ją nawet zaadoptować, ale ona nie chciała. Wolała być sama. Wiele kotów podziwiało ją za jej osobowość. Czasem oglądała spadające gwiazdy, wtedy zawsze wypowiadała życzenie. Było ono zawsze takie same ,,Chcę znaleźć prawdziwych przyjaciół”. Dopiero, gdy spotkała Czeka w gałęziach zrozumiała, że jej życzenie się spełniło. Od tej pory wypowiadała inne życzenia. Np.: ,,żeby ona i Czeko się nigdy nie kłócili” albo ,,żeby zawsze byli przyjaciółmi”. Wierzyła w to, że jej życzenia się spełnią…
 
Mill
Mill to rybka. Pochodzi z jeziora Karavone. Także mieszka tam od urodzenia. Gdy Sathia polowała swój obiad natknęła się na rybkę. Mill już myślała, że Sathia ją zje. Była w dużym błędzie. Poprosiła Czeka o przypilnowanie Mill. Czeko oczywiście się zgodził. Sathia przyprowadziła garnuszek z wodą, a na grzbiecie niosła mydło. Mydło włożyła w garnuszek i czekała 5 minut. Aż wreszcie z garnuszka wyszła bańka. Chcesz być naszą przyjaciółką? Spytał Czeko. Mill bardzo się ucieszyła, gdy usłyszała propozycje. Sathia włożyła ją w wodną bańkę. Przechodzący obok Sathii, Mill i Czeka ledwo nie pękali ze śmiechu. Wyglądało to bardzo śmiesznie w powietrzu leciała sobie bańka z rybką, a obok niej szła kotka z sową.
Ozzii
Ozii to smok. Leciał sobie nad niebem aż ujrzał trójkę przyjaciół. Wylądował tuż przed nimi i zapytał: czy mogę was podwieźć? Czeko i Mill byli bardzo przestraszeni. Naprawdę? Spytała Sathia. Tak! Odpowiedział. To gdzie was podwieźć? No wiesz…Eee my chcemy się tylko przelecieć. Nic nie szkodzi. Ale super! Wreszcie ktoś ze mną rozmawia! Mill, Czeko wskakujcie. Ozii wyglądał na bardzo szczęśliwego. Czy mogę być…..waszym kolegą? Spytał nie pewnie Ozzii. Będzie nam bardzo miło. Odpowiedziała Sathia. Prawda? Szturchnęła Czeka. Tak oczywiście! Powiedział ożywiony. Fajnie, że będziesz naszym przyjacielem. Powiedziała Mill. I tak było ich już czwórka.
 
 
 
Mufinka
Mufinka to śliczna suczka. Jest dużo czyścioszką. Nie lubi nikogo o nic prosić. Można powiedzieć, że jest diwą. W Saint Tropez mieszka od roku. Może nie wygląda na wielką damę, ale tak naprawdę nią jest. Bardzo łatwo ją zezłośćić. Pomimo to wszystcy ją lubią. Gdy Czeko ją zobaczył wiedział, że będzie to ich nowa przyjaciółka. Mufinka nie dała się długo prosić. Czeko, Mill, Sathia i Ozzi próbwowali nie zezłościć Mufinki…
Pierwsza przygoda
Co robimy? Spytała znudzona Mufinka. Nie wiem. Odpowiedział Czeko. Może pójdziemy do magicznego drzewa? Wtrąciła się Sathia. A co to magiczne drzewo? Dopytywała się Mufinka. Zobaczysz. Chodźmy! Wykrzyknął Ozzii. Gdy byli na miejscu zobaczyli dziwne drzewo. Z jego korony wypływał fioletowy płyn. Mufinka, Czeko i Ozzii przyglądali się drzewu. Jego sok jest bardzo dobry! Spróbujcie. Powiedziała Sathia. Po kolei każde zwierzę wypiło odrobinę soku. On rzeczywiście jest pyszny. Powiedziała Mufinka. Może nalejemy trochę tego soku do butelki? Spytał Czeko. Dobry pomysł…. Wracając wypili całą butelkę. Mmm…Ale on był pyszny. Wspominali, gdy już wrócili. Była to ich pierwsza wspólna przygoda.
Urodziny Mufinki
Dziś Mufinka miała urodziny. Sathia jak to Sathia bardzo pomysłowa kotka. Postanowiła, że zrobi dla niej przyjęcie i wspaniały tort. Powiedziała o swoim pomyślę Ozziiemu, Czeku i Mill. Tylko się nie wygadać. Krzyknęła. Każdy będzie miał swoją pracę. Ja zajmę się tortem, Ozzii dekoracjami, Czeko będzie stać na chatach, a Mill pójdzie po sok z magicznego drzewa. Sathia zrobiła tort. Brakowało jej już tylko soku z magicznego drzewa i, wtedy pojawiła się Mill z dwoma butelkami soku. Tort był skończony, dekoracje też. Można było już zaprosić Mufinkę. Gdy weszła wszyscy wykrzyknęli ,,Niespodzianka”. Mufinka wyglądała na zaskoczoną. Z jakiej to okazji? Spytała. Z okazji Twoich urodzin. Wykrzyknął Czeko. Ale…. Moje urodziny są 19 września, a nie 19 maja. Co? Wszystko na mare? Powiedział Ozzii. Tort nie. Rzucając się na tort odpowiedziała Mufinka. Wszyscy wzięli po kawałeczku tortu. Nie przejmowali się tym, kiedy Mufinka ma urodziny, bo i tak przyjęcie było udane.
 
Dzień Gwiazdy
Co roku zwierzęta z Saint Tropez obchodzą ,,Dzień Gwiazdy” nazywany także momentem . Wystrzeliwane są wtedy ‘niby’ fajerwerki. Po wystrzeleniu wyglądają jak gwiazda. Oczywiście najpierw trzeba je przygotować. O to dba Ozzii. Do zrobienia takiej fajerwerki potrzebny jest kamień księżycowy, ogień i długi patyk. Kamień księżycowy wbijamy na patyk, a potem podpalamy. Wszystko robimy nocą. Gdy już wreszcie nadszedł wyczekiwany wieczór podpalili fajerwerkę, a ona wystrzeliła w niebo. Gdy rozbłysła wyglądało to bardzo ślicznie. Wszystkim podobał się ten wieczór…
List od Sathii, Czeka, Mill, Ozziiego i Mufinki:
Drodzy czytelnicy!
Bardzo miło było nam z wami. Cieszymy się, że to właśnie nas wybraliście.
Mamy nadzieje, że się wam podobało <3
Pozdrawiamy!
Do zobaczenia w tomie II!